Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać najnowsze informacje, zapisz się na darmowy newsletter:

Zapisz Wypisz

Rola coacha

Coach ma do spełnienia w procesie coachingu bardzo doniosłą rolę. Ma działać niczym wiatr, który dmucha w żagiel, ale go nie widać. Łódź płynie, a sternik ma radość z własnych dokonań. Wiatr temu towarzyszy, ale go nie widać - jest przeźroczysty. Tak, to tylko niedoskonała przenośnia - potrzeba więcej konkretów.
 
Rola, którą ma do spełnienia coach, wymaga od niego dużej świadomości. Wymaga również dużej świadomości siebie, własnych zasobów, ograniczeń, ale i zadań, których się podejmuje. Jednocześnie na swoje możliwości musi patrzeć przez pryzmat aktualnych możliwości klienta, jego zasobów, ograniczeń i celów, które sobie klient stawia. Ten pryzmat może diametralnie zmieniać całą sytuację w nieco trudniejszą, niż się wstępnie wydaje. A dodatkowo należy uwzględnić zależności środowiskowe, w których funkcjonuje klient. Postrzeganie klienta w oderwaniu od jego realiów, może umieścić proces coachingu na poziomie czysto mentalnym, a wtedy pojawia się niebezpieczeństwo "jałowego procesu", który nie przejawi się w życiu, w działaniach klienta. Będzie miłym doświadczeniem, ale nie wiele się po nim zmieni.
 
To pułapka, w którą wielu początkujących i mało doświadczonych coachów wpada. Widząc klienta, błędnie diagnozują (w oderwaniu od realiów). Myślą: "Ten człowiek ma takie zasoby, potrafi to i tamto, więc sprawa prosta". Ale jest mały niuans. Ten człowiek ma te zasoby, potrafi to i tamto, lecz nie potrafi tego wszystkiego użyć w tym konkretnym kontekście. To, że ma zasoby jest ważne, ale trzeba je jeszcze połączyć z realnym życiem. To jest często naprawdę dużym wyzwaniem. Z tego braku połączenia wynikają sytuacje, w których bardzo "decyzyjny, pewny siebie, proaktywny, pomysłowy, twórczy, dynamiczny menadżer" (przy swoich podwładnych), trzęsie się jak "galareta i nie może wykrztusić z siebie nawet jednego sensownego słowa lub podjąć najprostszej decyzji" (przy obcych, których postrzega jako autorytety). Ma wszystkie zasoby i co z tego? Problemem nie jest ich brak, lecz brak dostępu do nich, w konkretnych sytuacjach.
 
Rolą coacha jest umieć to zdiagnozować i znaleźć odpowiednią ścieżkę, by klient się tego mógł sam nauczyć i następnie odpowiednio, adekwatnie zadziałać w realnych warunkach, w realnym życiu. Klient, w czasie procesu coachingowego ma się stać ekspertem od swoich strategii, ekspertem od swoich spraw.
 
Niestety, niejednokrotnie zdarza się, że to coach wchodzi w rolę "eksperta od spraw klienta". To nie jest charakterystyczne dla idei coachingu - to błąd w sztuce. To nie jest pomocne, ani uzasadnione. Może być początkiem swoistego "uzależnienia". Coach może wpaść w pułapkę pomagactwa, a klient może stracić inicjatywę i zaangażowanie. Może utracić własną sprawczość, którą i tak ma już "w zaniku". Może również chcieć unikać wzięcia odpowiedzialności za swoje życie i to, jak ono wygląda.
 
Więc, kluczowe pytanie w tym temacie brzmi: "Po co jestem coachem?"
 
Odpowiedź na to pytanie ma znaczenie zarówno dla coacha, jak i dla klienta. Trudno rozstrzygnąć, dla kogo jest ważniejsza. Przyjmijmy, że jest równo WAŻNA.
 
Dla przykładu odpowiedź: "Żeby pomagać." - Ale pomaga się komuś, kto sam nie potrafi sobie poradzić. Nie o to nam chodzi, by pomagać w tym sensie. Założenie w coachingu jest takie, że klient potrafi sam sobie poradzić. 
 
Więc pojawiają się dodatkowe pytania, co do presupozycji zawartej w słowie "pomagać".    
- Co jest pomocą, a co nią nie jest? (w danym kontekście)   
- Jak pomagać?   
- W czym pomagać, a w czym nie?   
- Kiedy pomagać, a kiedy nie?
 
Trzeba odpowiedzieć sobie na tego typu pytania, zanim cokolwiek zacznie się robić. 
 
Dlaczego to jest ważne?
 
Ponieważ wielu coachów w pierwszym odruchu mówi: "Coach jest po to, by pomagać klientowi...."
 
Tak, to jest podstawowym zadaniem coacha, lecz trzeba zdefiniować, co jest pomaganiem, a co nim nie jest. Wiele problemów wynika z pomylenia pojęć: "pomaganie" - "pomagactwo". Nie są tym samym. 
 
Najkrócej mówiąc, "pomaganie" jest takim procesem, w którym jedynym podmiotem jest klient, zaś "pomagactwo" jest takim procesem, w którym jedynym podmiotem jest coach (pomagający). Może inaczej jeszcze: 
 
"pomaganie" - "Masz wszystkie potrzebne zasoby w sobie, ty sam sobie poradzisz."
"pomagactwo" - "Mam wszelkie potrzebne zasoby w sobie, ja cię uratuję."
 
Podsumujmy:
 
Rola coacha jest ogromna w procesie coachingu i przejawia się w różnych momentach i na wiele różnych sposobów. Coach ma naprawdę wiele do zrobienia i jest to ważne, naprawdę ważne. Coach ma pamiętać i zadbać o całą masę drobnych elementów w procesie Coachingu. Od któregoś z nich może zależeć końcowy sukces klienta.
 
Lecz, tak naprawdę najważniejsza rola, jaką ma do spełnienia coach polega na tym, żeby ...    
... klient uwierzył w swoje możliwości, 
... klient rozszerzył swoją świadomość, 
... klient zyskał większą samoświadomość, 
... klient doświadczył swojej sprawczości, swojej mocy, swojej mądrości, 
... klient wziął 100% odpowiedzialności za swoje życie, 
... klient wstał i poszedł na własnych nogach - drogą, którą sam wybiera. 
 
I tu dochodzimy do miejsca, w którym staje się jasne, że sukces klienta i sukces coacha, to jeden i ten sam sukces.
 
Oto Rola coacha.
 
Piotr Pilipczuk